"One love , One Heart " 6#
Więc...... jakby ci to łagodnię powiedzieć- kontynuowała. No wysłowisz się w końcu- powiedziałam lekko poddenerwowana. Jessica wzięła głęboki oddech i powiedziała niemal , że jednym tchem. No bo Justin cię zdradził. * Nogi momentalnie się pode mną ugięły. Co? chyba się przesłyszałam?!-próbowałam sobie wmówić , że to nie prawda. Nie , nie przesłyszałaś się on cię zdradził , tak mi przykro- próbowała mnie pocieszać , ale na marne. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. A mogę wiedzieć chociaż z kim?-dopytywałam się. No wiesz .... z tą .... Ashley .- powiedziała nie pewnie Jessica. W tedy to już był cios poniżej pasa , zdradził mnie z moim własnym wrogiem , z dziewczyną która nadawała się tylko pod latarnie , z zwykłą suką.Potrafiła odbić każdego chłopaka , był także taki przypadek , że rok temu szkolna para która była już ze sobą ponad dwa lata rozpadła się . Przez kogo? No chyba nie muszę mówić. Łzy zaczeły mi spływać po policzkach , jedna za drugą , każda kolejna była przepełniona smutkiem i nienawiścią .Wypuściłam telefon z rąk i zsunęłam się po drzwiach , chowając zapłakaną twarz w dłonie.
*
Przecież ja go kochałam , myślałam o nim dniami i nocami a on mnie tak po prostu zdradził?! I to jeszcze z kim . Wtedy zaczynałam sobie uświadamiać , że przed moim wyjazdem tak dziwnie się zachowywał , unikał mnie , czy to możliwe , że żyłam w kłamstwie przez większość czasu i nic o tym nie wiedziałam?! Zadając sobie to pytanie , jeszcze bardziej pogrążałam się w płaczu. Moje serce w tej chwili całkowicie pękło. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego wszystko zaczęło się piepszyć. Dlaczego?
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie telefon ,to Jessica próbowała się do mnie dodzwonić , pewnie się martwiła ,i zastanawiała czy nic mi nie jest . Ale odrzuciłam połączenie w tym momencie z nikim mi się nie chciało rozmawiać , nawet nie miałam na to siły. Postanowiłam się gdzieś przejść , obojętnie gdzie oby tylko rozwiać te myśli , trochę ochłonąć i o wszystkim zapomnieć , chociaż wiedziałam , że to będzie bardzo trudne. Zeszłam na dół , jak zwykle mamy nie było , wtedy kiedy jej najbardziej potrzebuję nigdy jej nie ma. Postanowiłam wyjść , nie zwracałam na to uwagi jak właśnie wyglądałam czy byłam potargana , czy miałam całą zapłakaną twarz chciałam tylko jak najszybciej uciec od wszystkich problemów. Założyłam na siebie kurtkę i wyszłam z domu.Przekręciłam zamek drzwi i poszłam przed siebie, jeszcze nawet nie minęłam przecznicy a już zdążyło się rozpadać . Miałam to gdzieś szłam przed siebie. Nagle powróciły wszystkie wspomnienia , te z Justinem . Przypominało mi się wszystko od samego początku , od naszego pierwszego spotkania , jakby teraz w mojej głowie odtwarzał się film. Nagle zaczęłam płakać , może to dla tego , że byłam zbyt słaba w środku? Pszyśpieszyłam kroku , sama nie wiem dlaczego. Wchodziłam właśnie do jakiegoś parku , nie było tam prawie nikogo.Z szybkiego chodu przeszło w bieg , biegłam nie wiem gdzie , byłam cała rozpłakana zadając sobie kolejne pytanie , na które pewnie i tak nie znalazłabym odpowiedzi. Dlaczego akurat ja? Myślami odbiegłam gdzieś indziej , nie zwracałam na nic uwagi.
Poczułam jak na kogoś wpadam , przewróciłam się razem z nim na ziemię . Jezu , przepraszam cię nic ci nie jest?- panikowałam ,wypowiadając przez płacz. Nie nic mi nie jest ale na nast....- i wtedy chłopak spojrzał mi się w oczy , w moje zaszklone od płaczu oczy. Dlaczego płaczesz - zapytał. Ja wcale nie płaczę coś ci się musi zdawać.- powiedziałam kłamiąc chłopaka ,unikając jego spojrzenie .
Przecież widzę , że płaczesz powiedz co się stało- nalegał chłopak . Nic, z resztą cię nawet nie znam to dlaczego mam ci mówić takie rzeczy?- odparłam. No tak gdzie moje maniery , Harry jestem - powiedział , uśmiechając się w moją stronę. A ja Kate- opowiedziałam niepewnie . No to powiesz mi co się stało? Nie jestem pewna czy to dobry pomysł , zresztą już się muszę zbierać . -powiedziałam i obruciłam się na pięcię , żeby zawrócić , gdy nagle Harry (tak mi się przedstawiła chłopak) złapał mnie za nadgarstek jakby chciał , żebym zaczekała. Mi możesz zaufać - powiedział na tyle przekonywująco , że się odwróciłam w jego stronę. Spojrzałam mu prosto w jego zielone oczy , można było w nich utonąć. No to jak zaufasz mi czy nie?- spytał ponownie. Skiwnęłam tylko twierdząco głową. Harry chwycił mnie za nadgarstek i pokazał jednym ruchem ręki żebym usiadła na ławce , tak tez poczyniłam . Więc .....- zaczęłam mu opowiadać moją całą historię. Nie wiem czy jeszcze mam w ogóle wierzyć w miłość - tym zdaniem zakończyłam opowiadać Harremu co mi się przytrafiło. Powinnaś wierzyć , nie poddawaj się , nie powinnaś przez takiego dupka tracić nadzieji-tłumaczył mi. Miłość jest okrutna , nigdy jej nie znajdę a jak już znajdę to pewnie będzie tak samo jak teraz , tez mnie ktoś zdradzi.- dodałam. Nie mów tak , na pewno znajdzię się w twoim życiu taki chłopak , który będzie cię kochał najbardziej na świecie i nigdy cię nie zdradzi .- pocieszał mnie zielonooki. Uśmiechnęłam się do niego najszczerzej jak mogłam . Kate...? - spytał się niepewnie .
________________________________________________________________________________
3 komentarze = następny rozdział
I jest oto 6 część , z której nie jestem za bardzo zadowolona bo szczerze mogło mi pójść lepjej ale cóż. Dziękuję wam za komentarze jest ich bardzo malutko no ale są , pamiętajcie ,że każdy szczery komentarz mnie motywuje do pracy ;D DZIĘKUJĘ WAM ZA 400 WEJŚĆ NA BLOGA. ;) No to do następnego , pozdrawiam. Mam nadzieję , że nie jest aż tak nudny ;D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz